Pałac i jego historia/5. Leontyna Halpert cz.I

Kolejną postacią wartą uwagi w historii naszego pałacu jest Leontyna Halpertowa, a właściwie Eleonora, z domu Żuczkowska, żona Borysa Halperta, brata Ludwika, który w latach 1837-1851 był właścicielem ziem passkich. Uważana za jedną z najwybitniejszych aktorek swej epoki. Dla niej właśnie, jak wspominaliśmy w poprzedniej części historii, gospodarz passki zaadaptował jedno z pomieszczeń w części zachodniej na salę teatralną, gdzie zbudowano scenę o dwóch korynckich kolumnach. Tam, wolna od zgiełku miasta mogła ćwiczyć w spokoju kolejne role aktorskie do woli.

Urodziła się 14 kwietnia 1803 roku w Puławach. Niestety, nie wiadomo kim byli jej rodzice. Wszystko, co się w życiu artystki zdarzyło przed ukazaniem się jej na deskach sceny warszawskiej, pozostaje nieznane lub co najmniej niejasne. Głównym źródłem, z którego można czerpać wiedzę o Halpertowej są recenzje występów w prasie codziennej.

Obdarzona była świetnymi warunkami zewnętrznymi; zaliczano ją do najpiękniejszych kobiet epoki. Wysoka i zgrabna, miała regularne rysy twarzy, małe usta i duże, wyraziste, niebieskie oczy. „Wszystkim obdarzyła ją natura, co stworzyć może wielką artystkę” – pisał w początkach jej kariery K.W. Wójcicki. Głos piękny, chociaż niezbyt donośny, wyszkoliła znakomicie.

 

W kwietniu 1821 debiutowała w T. Narodowym w Warszawie: 12tego w roli Sabiny („Horacjusze”), 26tego w roli Emilii („Cynna”). Recenzenci przyjęli pełnoprawny debiut przychylnie, lecz nie entuzjastycznie. Brak obycia scenicznego dawał znać o sobie. 4tego stycznia 1824 ponownie debiutowała w Warszawie rolą Ryxy („Ludgarda”), która została przyjęta już bardzo dobrze.
W Warszawie występowała do końca swej kariery aktorskiej (z dwuletnią tylko przerwą w 1830-32 roku). Na początku 1824 H. grała m.in. Joannę („Dziewica Orleańska”), rolę tytułową  w „Fedrze” J. Racine’a i Klarę („Matka rodu Dobratyńskich”). W tymże roku wzięła udział w serii przedstawień Warszawskiego Teatru Narodowego w Płocku, Poznaniu i Kaliszu; repertuar młodej aktorki określał wyraźnie kierunek rozwoju jej talentu. Debiutantka zaczyna zdobywać coraz większe uznanie w rolach tragicznych, co wkrótce sprawia, iż staje się groźną rywalką Józefy Ledóchowskiej, która wtedy nosiła miano pierwszej aktorki narodowej. W 1825 osiągnęła wielki sukces w roli Hermiony („Andromacha” J. Racine’a).

Wskutek sytuacji istniejącej w teatrze warszawskim w latach 1825-30 zmuszona była grać przede wszystkim w melodramatach i komediach. Kilkugodzinna tragedia klasyczna zostaje powoli wypierana przez repertuar lżejszy, bardziej przystępny dla zwykłego człowieka. Początkowo role te sprawiały jej pewne trudności, przezwyciężyła je jednak szybko; stała się wkrótce świetną wykonawczynią ról fredrowskich, m.in. Zofii („Przyjaciele”) i Elwiry („Mąż i żona”). W 1827 zagrała swą pierwszą rolę charakterystyczną – Viardę („Precjoza”), budząc sensację i zachwyt jej interpretacją.
Następne sukcesy przyniosły Halpertowej role w komediach: w 1829 – Malwina („Malwina, czyli Małżeństwo ze skłonności”), a w 1830 – Amelia („Księżna i paź”); obie sztuki wystawiono w jej przekładzie. W tym czasie grała już z pełną swobodą w komediach „wyższych”. W 1830 chciała wyjechać do Paryża, ale nie udało się jej zrealizować tego zamiaru. Być może przyczyniła się do tego cenzura, która nie dopuściła do wystawienia „Niemej z Portici”w Teatrze Narodowym. Podpisano z nią nowy kontrakt, 1 lipca 1830 roku, który podniósł jej gażę o 2160 polskich złotych rocznie, co łącznie dawało sumę 8640 złotych, co było niebagatelną sumą pieniędzy w tym okresie. Jednak nazwisko aktorki było już wtedy tak znane, że praktycznie każda sztuka z jej udziałem była ogromnym wydarzeniem. W tymże roku wyjechała do Lwowa, gdzie zdobyła ogromne powodzenie występując od 24 września do 6 grudnia 1830 roku w trzynastu rolach (znanych już w Warszawie); szczególnie podobała się jako Amelia („Trzydzieści lat, czyli Życie szulera”), Joanna („Dziewica Orleańska”) i Jadwiga („Harald”).

4 grudnia 1831 roku wystąpiła w Krakowie w roli Barbary („Barbara Radziwiłłówna” A. Felińskiego), po czym przypuszczalnie odbyła podróż za granicę. W 1832 wróciła do Warszawy (występy wznowiła 5 sierpnia), a powrót jej został radośnie powitany przez publiczność i recenzentów, którzy spodziewali się słusznie, że artystka tej miary zdoła nieco ożywić teatr, na którym przygnębiająca atmosfera popowstaniowa wycisnęła swoje piętno. Od chwili otwarcia nowych teatrów – Wielkiego i Rozmaitości występowała na obu scenach. Sytuacja repertuarowa zmusiła ją w tym czasie do zupełnego zaniechania ról tragicznych. W 1834 grała m.in. w komediach E. Scribe’a, a w premierowym przedstawieniu „Ślubów panieńskich” wystąpiła w roli Klary.

 

Najczęściej grała w komediach salonowych i melodramatach, które dostarczały jej pola do efektownych popisów aktorskich. W rolach „namiętnych kochanek i nieszczęśliwych heroin” wyciskała widzom łzy z oczu, toteż jej nazwisko na afiszu gwarantowało doskonałą frekwencję.