Pałac i jego historia/8. Siostry Anna i Luiza Halpert

W roku 1891 umiera Henryk Ludwik Halpert. Anna i Luiza Halpert dziedziczą Pass po swoim bracie, prowadząc wzorowe gospodarstwo. Aleksander Halpert i jego angielska żona Beatrix wraz z synem Rogerem i córką Doris mieszkali wówczas w Londynie, gdzie Aleksander pracował w Banku Rosyjskim. W czasie jednych z odwiedzin w Passie powstają zapiski w dzienniku, prowadzonym sumiennie przez Beatrix, dokumentujące krótki pobyt rodziny Halpert w pałacu. Przytaczamy je poniżej:

Z pamiętnika Beatrix de Halpert (Beatrix Corbett) 1910 Warszawa/Błonie

Wtorek, 16 sierpnia 1910

Obudziłam się z bólem głowy, który próbowałam zwalczyć aspiryną, a którego ostatecznie pozbyłam się po herbacie wypitej z Rogerem w salonie będącym częścią naszej sypialni. Alex widział się z prawnikiem wcześnie rano. Wróciliśmy później z Alexem do prawnika i czekaliśmy na zewnątrz, gdy on podpisywał pełnomocnictwo. W międzyczasie kupiłam z Rogerem wałki do włosów. Zapomniałam o wielu drobnych rzeczach w tym roku. Zjedliśmy wspaniały obiad w Hotelu Bruhl. Za 1 rubla-chłodnik i kaczka. Dzieciom wygląd Warszawy podoba się bardziej niż Berlina-jest mniej „nowobogacki” i wygląda na starszy. Dla mnie jednak wszyscy wyglądają na trochę przygnębionych, czemu nie trudno się dziwić, gdyż na każdym kroku padają ofiarą jakichś ciemiężących działań. Najlepiej rzucającym się w oczy przykładem tego jest wielki sobór na środku placu, który był kiedyś centrum i dumą Warszawy-Placu Saskiego.

Błonie

Wyjechaliśmy do Błonia o trzeciej. Była to krótka, nawet przyjemna podróż w wagonie drugiej klasy. Doris rozmawiała po angielsku z Polką, która od razu zapytała, czy widzieliśmy Łazienki? Z żalem stwierdziłam, że nie.

Pass

Do Passa dotarliśmy w porze herbaty i zostaliśmy ciepło przywitani przez Anetę i Luizę, które siedziały na werandzie, wyglądając jak duchy – całe białe i wątłe. Bardzo się cieszyły na nasz przyjazd-wypiliśmy herbatę. Pass i ogrody są czarujące. Nasze pokoje były trochę ponure, ciemne i niskie, ale za to przestronne. Doris i ja miałyśmy pokój obok Alexa i Rogera. Kolacja była wspaniała – później siedzieliśmy w pokoju Luizy, podczas gdy Roger i Doris układali puzzle, które kupiłam by zabrać do Szczękocina.  Wygodne łóżka i pościel z najlepszego gatunku lnu, jaki kiedykolwiek widziałam, niemalże jak satyna.

Środa, 17 sierpnia 1910

Kolejny piękny dzień – zdecydowaliśmy, pomimo ogromnych nacisków, aby zostać, że wyjeżdżamy jutro- w czwartek po południu. Śniadanie zjedliśmy w ciemnym pokoju obok werandy. Miło było znowu zobaczyć samowar. Luiza spędza dni na werandzie albo na balkonie. Czuje się nieco lepiej niż w Wiesbaden, lecz nadal jest bardzo słaba. Anna wygląda młodziej- świeżo, być może dlatego, że ja czuję się i wyglądam starzej. Alex jest nadal wycieńczony swymi podróżami. Dawno już nie wyglądał na tak zmęczonego. Spędziliśmy większość czasu rozmawiając z Luizą. Znalazłam jednak po południu czas, aby szkicować w Passie – mam nadzieję jutro to skończyć. Doris malowała rzeźby a Roger spał obok niej. Wydaje im się tutaj nudno, ale w Szczękocinach nie będzie lepiej, zwłaszcza nie dla Doris. Czuję się tutaj całkiem szczęśliwa – gdyby jeszcze te zasłony się zasuwały. Po herbacie przechadzałyśmy się razem z Doris po ogrodzie gdzie Alex dołączył do nas. Jedzenie jest wyjątkowo dobre – można się przejeść nawet próbując jeść niewiele. Latem zawsze mają tego samego kucharza. Zimy spędzają w Warszawie i są naprawdę przemili – sąsiad był na herbatę, przyjemny mężczyzna, blondyn, pełen ogłady. Wygląda na to, że mają wielu wizytujących.

Piątek, 19 sierpnia 1910

Jestem spakowana, rozmawiając żałowałam że wyjeżdżam. Luiza dała Doris dwa słodkie małe srebrne koszyczki a Rogerowi papierośnicę z zapalniczką. Aneta dała mi wykładany rubinami i diamentami flakonik ze złoconym otworem – ogromnie miło z jej strony. Doprawdy bardzo je obie lubię i myślę, że nawet trochę się o mnie troszczą. Jako że postanowiliśmy zobaczyć Łazienki przed naszą podróżą, musieliśmy wyjechać o 2.30. Ogromnie żałowałam, że nie mogłam ukończyć mojego szkicu. Zrodziła się nużąca kwestia napiwków. 2 ruble dla kucharza, 3 dla ochmistrza, 1 dla chłopca na posyłki, 2 dla służącej, 1 dla 3 stangretów- za dwie noce, ale czuliśmy, że powinniśmy byli dać pierwszemu stangretowi więcej. Przykro jest wyjeżdżać z Passa, kiedy Luiza jest tak słabowita. Mimo to nigdy się nie zastanawiam nad możliwą, bolesną koleją rzeczy. Poruszyliśmy nawet kwestie płacenia za utrzymanie na wypadek, gdybyśmy tu zamieszkali parę miesięcy, gdyby Alex opuścił bank [londyński dział handlu zagranicznego rosyjskiego banku]. Są sąsiedzi, z którymi Roger i Doris być może się spotkają a których brakuje im w Szczekocinach. Podróż do Warszawy przyjemniejsza od poprzedniej.

 

W latach 1914-1915 pałac i oficyny znacznie ucierpiały z powodu okresowego stacjonowania na terenie majątku Wojsk Rosyjskich. Anna doprowadza do gruntownego remontu pałacu i oficyny oraz dokonuje uzupełnień drzewostanu.

Anna Halpert umiera w roku 1930 i pałac po raz kolejny przechodzi w ręce nowego właściciela.